Google+
lip11
Google próbuje wejść na rynek społecznościowy już od dawna. Ale jak długo próbuje, tak długo mu się nie udaje. Jedynie Buzz zainteresował mnie by się do niego zapisać. Jednak moje wrażenia zamknęły się na tym, że śledzą mnie 3 osoby, a mój udział w portalu – że ja śledzę ich. I to byłoby na tyle.
Jednakże google wprowadziło Google+, które według ekspertów, ma przyszłość. Choć jak na razie produkt jest trochę tajemniczy, to Maciej Janas, zauważa:
- wysokie liczby osób śledzących popularnych blogerów (typu Robert Scoble),
- jeszcze większe liczby osób proszących o zaproszenie do serwisu (widoczną już nawet w sugestiach wyszukiwarki)
- pośrednio także szeroką medialną ekspozycję serwisu.
Na razie jednak otrzymujemy informacje że wszelkie działania z zakresu marketingu internetowego i wykorzystania nowego ciekawego serwisu nie są wskazane. Google nie ma jeszcze żadnych narzędzi do tego by zareklamować się na Google+, a wszelkie konta biznesowe, mają być kasowane.
Po za tym Google udostępnił ciekawe statystyki interakcji z treściami witryn. Z jednej strony użycia przycisku +1 zliczane są w Narzędziach dla Webmasterów, z drugiej do Google Analytics dodano nową zakładkę „Społecznościowe”, wypchaną nowymi możliwościami.
Jak zauważa w innym miejscu Maciej Janas, ten przycisk widoczny zgoła w wynikach wyszukiwania ma niebagatelne znaczenie.
- Możesz sprawdzić m.in. czy twoje CTR-y wzrosły pod wpływem linków ukazujących się w SERP-ach znajomym osób rekomendujących cię. Możesz to zrobić np. porównując kliki i wyświetlenia zliczane bez i z wynikami podsuniętymi szukającym w ramach funkcji +1. Oczywiście statystyki wyświetlane są tylko tam, gdzie liczba zebranych danych pozwala na miarodajne porównania. Te informacje znajdziesz w zakładce „wpływ na wyszukiwanie”
- Ile razy „plusowano” twoją witrynę? Ile razy stało się to w jej ramach (o ile osadziłeś przycisk), a ile razy na zewnątrz (np. w SERP-ach Google)? Tego dowiesz się w zakładce „aktywność”.
- Raport podaje zagregowane dane geograficzne i demograficzne plusujących. Dla ochrony prywatności Google pokaże te dane tylko wówczas, gdy liczba plusujących jest wystarczająco duża, by nie dało się zidentyfikować pojedynczych użytkowników.
